piątek, 23 listopada 2012

~Rozdział 40

  Siedziałam na kanapie, z Katy na kolanach. Obok mnie Syriusz, Johnny i Nina grali w jakąś grę planszową. Katy powoli zasypiała, wtulona we mnie. Moje powieki też same zaczęły się zamykać. Nie dane mi było jednak trochę odpocząć, bo zadzwonił telefon.
  Podeszłam do niego i podniosłam słuchawkę.
- Słucham - powiedziałam.
- Normo, musisz natychmiast przyjechać do mojego domu! - usłyszałam głos Sary. Była zdenerwowana. 
- Dobrze już, dobrze - oznajmiłam. - Będę za jakieś pół godziny. 
  Odłożyłam słuchawkę i poszłam do garderoby. Przebrałam się i wyszłam z domu. 
  Droga do domu mojej siostry zajęła mi dwadzieścia minut. Kiedy znalazłam się na miejscu, wysiadłam z samochodu i podeszłam do drzwi. Zapukałam. Stałam jeszcze przez chwilę na zewnątrz, marznąc i przeklinając się w duchu za to, że nie wzięłam czegoś cieplejszego. 
  Drzwi otworzyła moja siostrzenica Susan.
- Cześć, ciociu - przywitała mnie, a ja weszłam do środka. - Dobrze, że już przyjechałaś. Mama jest już na skraju wyczerpania nerwowego.
- Co się stało?
- Zobaczysz.
  Poszłyśmy na górę i weszłyśmy do salonu. Zatkało mnie, gdy dostrzegłam kto jest w środku.
  Moja matka siedziała sobie jak gdyby nigdy nic na kanapie Sary, a obok niej siedział jakiś koleś. Chwilę mi zajęło zanim go poznałam. Był on siwy, dość tęgi, i miał wąsik podobny do Hitlera i to dzięki temu szczegółowi go poznałam. Był to Josh, dawny chłopak naszej matki.
- Normo! - zawołała matka na mój widok. - Jak dawno cię widziałam! Pamiętasz moją dawną miłość, Josha? Znów się spotykamy, czyż to nie piękne? A co u Justina?
- Nie jestem z nim od dawna.
- Nieprawda! Przecież widzę obrączkę na twoim paluszku.
- Wyszłam za mąż po raz drugi - wyjaśniłam, chociaż widziałam, że moja matka nie jest na tyle inteligentna, żeby to zrozumieć. - Co cię tu właściwie sprowadza?
  Dopiero teraz dostrzegłam Sarę. Suzie miała rację, mówiąc o jej stanie. Twarz miała czerwoną, ręce jej się trzęsły i wyglądała jakby nie wiedziała czy ma płakać, czy krzyczeć. 
- Bardzo ważna sprawa! - zawołała matka. - Myślę, że musimy zacisnąć więzy rodzinne! Tak mało czasu spędziliśmy ze sobą, że oczywiste jest, iż muszę to naprawić!
  Wymieniłam z Saritą znaczące spojrzenia. 
- Co masz na myśli? 
- Będziemy spędzać ze sobą mnóstwo czasu, aż będziemy znali się na wylot! Czyż to nie wspaniałe?
  Gadała takie głupoty przez cały wieczór. W końcu poszła do swojej sypialni. 
- Jak myślisz, dlaczego przyjechała? - zapytałam moją siostrę.
- Nie mam pojęcia. Dziwne, że akurat teraz się nami zainteresowała, kiedy już nie potrzebujemy pomocy. Lepiej już wracaj do domu i przygotuj się na to co ona szykuje.

  Następnego dnia moja cudowna matka wymyśliła, że musimy się integrować, więc wybierzemy się na całodniową wycieczkę całą rodziną: ja, Syriusz, Katy, Johnny i Nina, Sara, Jackson, Susan, Caroline i Veronica oraz Jesica z Normą-Sarą, Syriuszkiem i Jackiem. Diana nie pozwoliła jechać Percy'emu, gdyż nie był jeszcze członkiem naszej rodziny, przez co Jesica była na nią wściekła. Równie źli byli Susan i Jack, kiedy moja matka nie zgodziła się zabrać ze sobą Angeliki, przyjaciółki Sue i dziewczyny Jacka (tak, mój kilkuletni siostrzeniec ma dziewczynę). Musieliśmy spędzić z Dianą cały dzień co było jednym wielkim koszmarem. W końcu wróciliśmy do domu, a matka powiedziała, że jutro też coś zorganizuje. Chyba muszę zabrać męża i dzieci i gdzieś uciec.

niedziela, 30 września 2012

~Rozdział 39.

Nina cieszyła się z "nowego" ojca . Diego zaczął ją zabierać na różne podróże. Oczywiście pozwalałam jej na to co było bardzo dziwne z mojej strony.
Tego dnia miałam koncert. W czasie przerwy wyszłam za budynek. Często tam paliłam o czym oczywiście nie wiedział Syriusz, ale to nawet lepiej . Paliłam już 2 papierosa , kiedy w drzwiach ujrzałam Diego. Nie zdziwiło mnie to . Często był na moich koncertach ,
-Palisz?- zapytał.
-Nie. 
-Przecież ... 
-Nie palę okej ?
-Aha , okej . 
-Co cię do mnie sprowadza . ?
-Nic  ciekawego. Jackson powiedział, że tu siedzisz. 
-Ach to zdrajca .
-Ukrywasz się przede  mną ?
-Nie, oczywiście ,że nie . 
-Chciałem z tobą porozmawiać .
-O czym?
-Ja chciałem ci powiedzieć, że ... 
Spuścił głowę, a następnie gwałtownie ją podniósł i pocałował mnie w usta . 
-To chciałem ci powiedzieć.
-Diego ja .... 
-Przepraszam. - odrzekł i ruszył ku drzwiom . 
Szybko pobiegłam za nim .
-Gdzie on jest .?- krzyknęłam do Jacksona.
-Kto?
-Diego.
-Właśnie wyszedł.
Wybiegłam na dwór . Była mgła i było strasznie źle widać . W oddali pojawiła się jakaś postać . 
-Diego. Przepraszam cię . - krzyknęłam i ruszyłam ku postaci. 
 Postać przybliżała się coraz bardziej. Dopiero po chwili zrozumiałam, że to nie był Diego. Z mgły wyłonił się Justin .  Uśmiechną się szeroko. Z kieszeni wyją nóż . Zaczęłam krzyczeć , jednak nikt mnie nie słyszał, ponieważ w budynku zaczęła grać jakaś rockowa kapela.  Był coraz  bliżej .  A ja coraz bardziej krzyczałam . 
-Doigrasz się za to że zwaliłaś mi życie . - odrzekł . 
-Ja?
-Tak. Zabrałaś mi wszystkie pieniądze . 
-Zarobiłam je sama . 
-A ja ci w niczym nie pomagałem . 
-Nie. 
Przybliżył się jeszcze bardziej, lecz po chwili ktoś pchną go w bok . Był to Diego . Postraszył go , a on dał sobie spokój . 
-Nic ci nie jest ? - zapytał.
-Nie. 
-Przepraszam cię . 
-Nie przepraszaj . 
-No nie powinnem cię pocałować . 
-No nie powinieneś, ale  ... wybaczam ci to . 
Uśmiechną się do mnie i ruszyliśmy w stronę budynku ..   

sobota, 22 września 2012

Nowy blog

Otóż zapraszam wszystkich czytelników mych wypocin czyli mego bloga na nowe opowiadanie o córce Normy - Ninie pt. http://zpamietnikaniny.blogspot.com/.

piątek, 21 września 2012

~Rozdział 38 ~

Nadchodził grudzień. Starałam się zapomnieć o wydarzeniu sprzed 3 miesięcy.
Siedziałam u Sary. Gadałyśmy o zespole i ogółem o naszych mężach . Wspominałyśmy dawne czasy(jak nigdy) .

Zadzwonił dzwonek .
-Sue otwórz drzwi.!- krzyknęła Sara , a Sue wzdychając otworzyła, a po chwili przyniosła jakiś list.
Szła powoli. Rozszyfrowywała co jest napisane na kopercie.
-To do ciebie ciociu.- zwróciła się do mnie .
-Do mnie?
-No tak tu jest napisane.
Wzięłam od niej małą kopertę i upewniłam się czy na pewno  zaadresowana jest do mnie. Sue miała racje. Na kopercie widniało moje nazwisko.
-No otwórz. - odrzekła Sara.
-Już, już.

Otworzyłam. W środku znajdował się list napisany bardzo ładnym pismem.

Normo!

A więc nie wiem od czego zacząć.  No to na pewno mnie nie pamiętasz i 

nie domyślasz się kim jestem. Niedługo cię odwiedzę . Jeszcze nie wiem 

kiedy . Baardzo za tobą tęskniłem , chociaż ... sam nie wiem . Wiedz, że 

zawsze będę cię kochał . Twój na zawsze . 
                                                                              D.L.


D.L. ? Nie przypominałam sobie nikogo o tych inicjałach . Sara przeczytała list i również nie miała pomysłów .  Jednak nie myślałam o tym długo i po 2 godzinach wróciłam do domu. Syriusz załatwiał jakieś sprawy na mieście z Percym . 
Siedziałam i oglądałam jakiś film. Ktoś zapukał. Nina podbiegła do drzwi i otworzyła je.
-Dzień dobry. Jest może pani Norma. - usłyszałam znajomy głos mężczyzny.
-Tak jest . Mamo!!!!- wrzasnęła. 
Musiałam wstać i wyjść na korytarz. Założyłam sweter (byłam w piżamie) i podeszłam do drzwi.
Zatkało mnie kiedy zobaczyłam mężczyznę o długich włosach z zarostem .
-Nina idź na górę . -odrzekłam.
-Ale.. - jęknęłam . 
-Idź na górę . 
Nina z wyrzutem poszła po schodach . 
Popatrzyłam na niego i rzuciłam mu się na szyję. Był to Diego . Diego Lana . Zaprosiłam go do domu . 
-Dostałaś list? - zaptał.
-Tak. Znaczy Sara - moja siostra go dostała . 
-Musiałem pomylić adresy  .
-Kiedy ... no kiedy się wybudziłeś . 
-2 miesiące temu .  Matka wszystko mi opowiedziała ... o twojej córce. To była ona ?
-Tak. 
-Czy ona ?
-Nie wiem . Na prawdę nie wiem . Zdaje mi się że tak. Tak na pewno jest twoją córką . 
Nie wiedziałam co wtedy mówiłam . Wyznałam mu prawdę, której nie była do końca pewna.
-Ale radzę zrobić ci testy .
-Dobrze. Zgadzam się . 
-Może chcesz ją poznać . ?
-Pewnie, ale nie mówmy jej na razie, że prawdopodobnie jestem jej ojcem.
-Nina.! Chodź tu na chwilkę .
Zbiegła na dół . 
-Co?
-Chciałam ci przedstawić Diego . 
-Miło mi . - powiedziała podając mu rękę . 
-Mi równiez. -odpowiedział z uśmiechem.
Pobiegła znowu na górę . 
-Jest do ciebie podobna.  
-Tak?
-I z wyglądu i z charakteru .  Jest strasznie uparta.
Uśmiechną się do mnie. W tej samej chwili do domu wszedł Syriusz. 
-Cześć kochanie. Wpadłem tylko po dokumenty.
Wszedł do salonu , 
-Poznaj Diego . - powiedziałam .
-Dzień dobry. Jestem Diego.
-A ja Syriusz. To pan zrobił mojej żonie tatuaże. -zapytał z usmiechem . 
-Tak. To ja. 
-Dobra ja spadam . Miło było cię poznać, Diego. 
Nina zbiegła na dół. Powiedziała Syriuszowi coś na ucho, a on przytakną . 
Wyszedł. 
-Rozstałaś się z Justinem? 
-Tak już 2 lata temu . 
Diego siedział u mnie ok godziny . Potem musiał iść. Jednak utrzymywaliśmy kontakt . 

~*~ 
Nadszedł Styczeń . Usypiałam Katy, kiedy zadzwonił telefon . 
-Halo Norma?- usłyszałam głos Diego . 
-Halo. Tak . Coś się stało.?
-Tak. Zrobiłem testy . 
-I jak?
-Jestem ojcem Niny , 
-To wspaniale.
-Cieszysz się?
-Pewnie. Muszę jej to powiedzieć. 
-Ok.
Poszłam do jej pokoju.
-Córciu ?
-Tak.
-Możemy porozmawiać. ?
-Tak . 
-Chciałam ci coś powiedzieć. Justin nie jest twoim tatą.
-Na prawdę.? To kto nim jest ?
-Diego . 
-Na prawdę?
-Tak.
-Super. On jest malarzem .
-Noo . Może wreszcie oderwiesz się od telewizora.
Nina była zadowolona. Myślałam że będzie na mnie zła . Jednak ona byłą zadowolona. Cieszyłam się z jej szczęścia. 

 

 

czwartek, 20 września 2012

~Rzodział 37~

Był wrzesień. Chodziłam po domu nudząc się . Syriusz musiał polecieć z Jacksonem do Los Angeles - załatwić sprawy zespołu .Oczywiście musiałam zrobić obiad  co dobrze mi nie szło. Zawsze robił to Syriusz.

-Johnny! -zawołałam.
Usłyszałam tupanie na schodach, a po chwili pojawił się Johnny .
-Tak?-zapytał.
-Mam do ciebie prośbę. Idź do piwnicy po ogórki.
-Okej.
-Tylko uważaj na mamę Syriusza.
-Dobrze.
W naszej piwnicy wisiał obraz mojej teściowej. Za każdym razem, kiedy ktoś schodził do piwnicy wyzywała go .

-I jak? Odzywała się? - zapytałam po powrocie Johnnego.
-Tak. Jak zawsze wyzwała tatę od zdradzieckiego syna.
-Aha. To normalne.
Odwróciłam się wymyślając co ugotować. Johnny poszedł do swojego pokoju.

Nagle usłyszałam pisk . Był to Johnny. Strasznie krzyczał.  Szybko pobiegłam do jego pokoju. Nie było go tam. . Szybko pobiegłam do łazienki . Był  tam . Miał ręce we krwi.
-Kochanie ! Co ci się stało?
-Ja ... jaa .. chciałem umyć tylko ręce. A z kranu leciało szkło .
Odkręciłam wodę wyleciało parę szkiełek, lecz potem znowu była to zwykła woda.
-Reparo! - powiedziałam trzymając w ręku różdżkę . 
Ze szkiełek ułożyło się dosyć duże lusterko na którym było napisane "Przyszłość chcesz znać , zajrzyj w lusterka twarz "  .
Postanowiłam zajrzeć . Johnny popatrzył na mnie przerażonym wzrokiem . Zajrzałam.
Ujrzałam tam 4 osoby stojące nad płaczącą kobietą. Byłam to ja, a ta trójka osób to były moje dzieci . Jednak nie rozpoznałam niebieskookiego blondyna w wieku ok.  13 lat.
-Mamo, będzie dobrze. - powiedział.
Mamo? - pomyślałam. Był to mój syn . Johnny który wyglądał na ok. 20 lat . Przytulił go, a chłopiec zaczął płakać .
-Uspokój się . Kurt, damy radę . 
Obudziłam się na podłodze . Johnny stał nade mną .
-Co się stało?- zapytałam wstając.
-Zemdlałaś .
Cały czas myślałam o tym chłopcu i o tym czemu tak płakałam  . Coś musiało się wtedy wydarzyć .
 ~*~
Wieczorem wrócił Syriusz . Opowiedziałam mu wszystko. Był on bardzo tym zdziwiony .Jednak po chwili pobiegł do biblioteczki i wyciągną starą księgę. Przekartkował ją i przeczytał na głos:
-Lusterko złej przepowiedni .
-Słucham?
-Było to Lusterko złej przepowiedni . Przepowiada ono sytuacje z przyszłości, która przepowiada wydarzenie , które na zawsze zmieni życie tej osoby .
-Zmieni życie?
-Kogo tam widziałaś?
-No mnie, Johnnego, Ninę, Katy ... i jakiegoś chłopca . Naszego syna.
-Syna? Jesteś w ciąży? ?
-Nie, ale w przepowiedni powiedział do mnie mamo.
Syriusz popatrzył na mnie ze zdziwieniem . Wolałam nikomu więcej nie opowiadać tego wydarzenia.
~*~



sobota, 15 września 2012

~Rozdział 36~

Sara odprowadzała mnie do domu . Odkąd rozwiodłam się z Justinem, on cały czas mnie prześladował . Więc nie chciałam sama wracać.
Zauważyłyśmy że ktoś wprowadza się na Grimuld Place 11 . Ta twarz od razu wkurzyła Sarę . Była to moja dawna wspaniała współlokatorka  - Penelopa Krum . Oczywiście musiała nas zauważyć . :
-Och witajcie me zacne przyjaciółki . - powiedziała,
-Odwal się, Penelopo . - powiedziała Sara.
Penelopa fochneła się i odeszła.
-Ja ją kiedyś zabiję . -stwierdziła ze złością Sara.
-A ja ci pomogę .
Pożegnałam się z nią i weszłam do domu., Od razu podbiegł do mnie Johnny.
-Hej mamusiu .
-Cześć synku .
-Tatuś jakoś się dziwnie zachowuje .
-Zaraz coś na to poradzimy.
Weszłam do pokoju. Syriusz rzeczywiście był jakiś nerwowy.
-Coś się stało?
-Ty się jeszcze pytasz co się stało? -krzykną.
-Nie krzycz na mnie i odpowiedz.
-Mam nie krzyczeć? Przepraszam, ale mam ogromne powody.
-Mamusiu co się dzieje? - zapytał Johnny.
-Nic syneczku idź na górę.
Wyszedł.
-A co ja niby  takiego robię?
-Chodzi o te narkotyki, które trzymasz w torebce.
-Słucham? Nie jestem taka durna żeby brać. Kiedyś mi się raz zdarzyło ale ja miałam wtedy 18 lat. Od tamtego czzasu nie biorę .  
-Okej. Możesz pić , palić ale nie ćpaj .
-To nie moje . Już lepiej bym zrobiła, gdybym wyszła za diabła.
-Niestety. Małżeństwo z krewnymi jest zabronione.
Oczywiście wyszłam trzaskając drzwiami . Johnny siedział przy stole w kuchni . Popatrzył w moją stronę i powiedział:
-Kocham cię.
-Ja ciebie też, syneczku.
Łzy stanęły mi w oczach .. Johnny niby był podobny do Justina, ale charakter na pewno nie miał jego. Zawsze był pomocnym dzieckiem . Nagle usłyszałam dźwięk trzaskających  drzwi. To Syriusz wyszedł. Wrócił  dopiero o 23. Jego poduszka i jakaś nędzna kołdra leżały na kanapie na dole. Postanowiłam "wywalić" go z sypialni.
Następnego dnia obudziłam się o ok. godziny 8.
Zeszłam na dół. Syriusz z Joihnnym robili śniadanie.
-Mamusiu zjesz z nami?
-Tak kochanie.
Umówiłam się z Sarą na kawę . Więc postanowiłam zabrać również Johnnego . Kiedy wchodziłam do pokoju., napotkałam Syriusza.
-Wychodzisz? - zapytał.
-No chyba tego mi nie zabronisz.Idę z Johnnym do Sary.
-Nie chcesz żeby ze mną został?
-Może i nie.
-Przy twoim rozwodzie uzyskałem prawa do niego, jak i do Niny i Katy.
-Przy moim następnym rozwodzie możesz je utracić.
-Słucham?
-Bedziemy wieczorem.
Wróciliśmy gdzieś ok. godziny 18. Akurat usypiałam Katy, która strasznie płakała, kiedy do pokoju wszedł Syriusz. Mała, która przez cały czas płakała nagle zaczęła sie śmiać .
-Możedmy porozmawiać?
-Tak, ale nioe przy dziecku.
Zeszliśmy na dół.
-O czym chciałeś porozmawiać.?
-Chciałem ... chciałem cię przeprosić.
-Och jednak zrozumiałeś że to nie było moje.,
-Jeszcze raz cię przepreaszam.
-Okej. Ale proszę cię więcej mnie nie oskarżaj ,
-Dobrze .
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Podbiegł do nas Johnny i mocno nas przytulił.`

sobota, 1 września 2012

~Rozdział 35 ~

 Był lipiec. Nawiązałam ze Stacy świetny kontakt, tak samo jak moje siostry . Nawet nasze dzieci zaczęły do niej mówić babciu . Jes nie znalazła sobie chłopaka.  Na początku Hogwartu chodziła z Jacksonem , potem chodziła z Czarnym, Jamesem i z Andym.
Jednak my z Sarą nie dałyśmy za wygraną i za wszelką cenę chciałyśmy ją z kimś zeswatać.
-A może z Jackobem ? - zapytała Sara.
-Z tym byłym Alice ?- odpowiedziałam ze zdziwieniem.
-Noo . 
-Nie no zwariowałaś .
-No to może ... 
-Ha ha ha  ... może Voldemort.
-Nawet o tym nie myśl .
-Ja tylko zasugerowałam/
Nie mogłyśmy nikogo wymyślić . Żaden facet którego znałyśmy ,  a było ich mało , nie był typu Jessiki . Ona gustowała w przystojnych czarnowłosych  i wysokich mężczyznach.
Jessica nie za bardzo chciała abym razem z Sarą szukały jej partnera. Wolała sobie sama poradzić. 


Był wtorek . Szłam na próbę, a po drodze dołączył do mnie Jackson a następnie Percy .  Doszliśmy do wielkiego budynku . Sala była wielka. Był to taki jakby teatr . Znajdowała się tam scena, a na przeciwko niej mnóstwo siedzeń . Na próby mógł przychodzić każdy. Za rogiem znajdował się mały barek do którego często chodziliśmy,.
Ćwiczyliśmy już około  godziny , kiedy na salę weszła Jessica. Wszyscy popatrzyli na nią . Była bardzo uśmiechnięta. Poszłam z Jacksonem kupić coś do picia.  Kiedy wróciliśmy postanowiliśmy przestraszyć Jes i Percy' ego .  Najpierw ja zajrzałam czy dalej tam są. To co tam zobaczyłam zatkało mnie. Jes całowała się z Percym, a on to odwzajemniał . 
-Jackson nie uwierzysz. - szepnęłam do mego szwagra, który akurat stroił gitarę.
-Co znowu?
-Jes i Percy ... całujący się . 
-Nie no muszę to zobaczyć .
Schowaliśmy się za zasłonę. Lecz chwilę później wydała nas mysz, która wybiegła spod stolika. Krzyknęliśmy i runęliśmy na ziemię z hukiem u stóp Percy' ego i mojej bliźniaczki. Oboje popatrzyli na nas ze zdziwieniem,
-Przepraszamy, że wam przeszkodziliśmy w cał ... - szturchnęłam Jacksona ,który zaczął nas kablować - Już sobie idziemy . 
Wyszliśmy, a po chwili ryknęliśmy śmiechem . 
-No nie nasza wina, że ta mysz była taka straszna.- wydusił z siebie Jackson .
-Wiesz co oni sobie o nas teraz myślą. 

Jes od tego wydarzenia chodziła z Percym . Wyglądał naprawdę na szczęśliwą .

środa, 29 sierpnia 2012

~Rozdział 34 ~

Minęły 2 miesiące i nadszedł dzień moich urodzin. Miałam obchodzić 18 :D no dobra 26.
Obudziłam się rano. Zeszłam na dół. Weszłam do kuchni, a zza rogu wyskoczyły dzieci z Syriuszem z wielkim pudełkiem krzycząc :
-Niespodzianka . !
-Dziękuje. A co to za prezent ?
-Zobacz. .
Syriusz postawił pudło na podłodze . Schyliłam się i otworzyłam prezent.W środku siedziała Katy z małym pudełeczkiem w rączkach, które natychmiast mi oddała. Otworzyłam . W środku znajdowały się kluczyki.
-Do czego to ?
-Wyjrzyj przez okno .
Na parkingu stał czerwony samochód owinięty czarną wstążką .
-AA dziękuje. - krzyknęłam i rzuciłam się na szyję Syriusz, po czym poprzytulałam dzieci. \
-Idziemy dzisiaj do restauracji .
-Tak?
-Zamówiłem stolik . 
-To wspaniale .
Wieczorem poszliśmy do restauracji. Zajęliśmy stolik i zamówiliśmy coś do jedzenia.  Nagle  parę stolików dalej ujrzałam  znajomą mi twarz. Był to Michael . Ale przy stoliku z nim siedziała kobieta. Lecz nie była to Elizabeth .
-Syriusz widzisz tego mężczyznę z tyłu.
Mój zacny mąż się obrócił i natychmiast przeniósł wzrok na mnie.
-Michael ? - zapytał.
-Tak . On chyba nic nie pamięta bo był za bardzo pijany .
-Uff to dobrze.
-Podejdę do niego.
-Po co . Siedź na razie przy stoliku.
Podsłuchałam rozmowę ojca i nieznajomej kobiety:
-Dzisiaj Norma i Jessica mają urodziny.
-Zadzwoń do nich, Michael.
-Ale one mnie nienawidzą . A ostatnio coś zrobiłem związanego z Normą. I sam nie wiem co .
-Może ci wybaczą . Pójdę do łazienki a ty dzwoń .
Poszła a ja wstałam i podeszłam do Michaela . Syriusz z dziećmi poszli na dwór .
-Hej tato.
Michael gwałtownie się obrócił i powiedział:
-Norma co ty tu robisz?
-Przyszłam na kolację z dziećmi i mężem,.
-Och jaki ten Justin jest pomysłowy.
-YYY .. ja się z nim rozwiodłam.
-To jak z mężem?
-Przecież byłeś na moim ślubie, no tylko że pijany . 
-Ja nic nie pamietam.
-A więc moim mężem  jest .... Syriusz ... Syriusz Black . 
-Co??? On ? Nie no powalio cię.
-On mnie kocha i ja go też .
-Tak.
-Michael! Ty mi lepiej powiedz co to za kobieta ?
-To moja .. przyjaciółka Stacy.
-Przyjaciółka. ?
-Tak.A co tam u mych wnuków.?
-Johnny jak zawsze grzeczny , Nina się buntuje a Katherina ma już prawie 6 miesięcy ?
-Katherina ? Któż to .
-Och nie znasz jej. To moja córka. 
-Jest tu.?
-Tak na placu. Idź do nich a ja pójdę do łazienki . Tylko się nie pozabijajcie . 
Specjalnie chciałam się  spotkać ze Stacy i dowiedzieć się czegoś więcej.
-Ładny pierścionek.- powiedziała Stacy.
-Och dziękuje. Dostałam od męża.
-Taka młoda, a już ma męża.
-Tak i to drugiego i trójkę dzieci.
-Och to ile pani ma lat?
-Dzisiaj 26 .
-Och to Wszystkiego Najlepszego . Córki mojego chłopaka... znaczy mojego przyjaciela mają dzisiaj urodziny . 
-Och a jak się nazywają.?
-Norma i Jessica . 
-Och tak się składa że je znam . A Norme to bardzo dobrze . 
-Tak a skąd?
-Tak się składa... że to ja.
-Och nie poznałam pani. Niech mi pani mówi Stacy.
-A pani mi Norma.
-A więc Normo masz bardzo miłego ojca.
-Naprawdę ?
-Tak.
-To może coś z tego będzie ?
-No nie wiem.
Powędrowałyśmy w stronę placu zabaw. Michael popatrzył na mnie i na Stacy z przerażeniem lecz późni9ej wszystko mu wytłumaczyłyśmy .


wtorek, 28 sierpnia 2012

~Rozdział 33~

Minęło 10 dni. Za 3 dni miałam mieć ślub. Suknia zaprojektowana przez Sarę i uszyta przez jej firmę "Susan " była już mierzona miliony razy . Alice miała podobną, ale inną :) Moja była ładniejsza(bez urazy, Alice) . Ślub miał się odbyć 31 kwietnia, tak 31 kwietnia - taka magiczna data ;) .
Była środa . Kolejny raz mierzyłam suknię i kręciłam się wokół . Przyglądała mi się Jessica.
-Szczęściara! - powiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy.
Zrobiło mi się jej szkoda, ponieważ była sama.
-Jes na pewno sobie kogoś znajdziesz.- pocieszyłam ją.
-Mnie ktoś zechce. ? Nie no nie żartuj sobie.
-Jak mnie ktoś zechciał to ciebie też. Jesteśmy identyczne.
-Nie jesteśmy. Ty masz kolczyka w prawej brwi a ja w lewej.
-To tylko tym się różnimy . Nawet kolor włosów mamy taki sam. 
Znudził mi się kolor czerwony więc przemalowałam się na blond. 
Jessica nie mogła byś na moim ślubie.


Nadszedł ten dzień . Stałam fryzurę, a Samanta poprawiała mi fryzurę. Nie wiem czemu ale strasznie się bałam tego ślubu. Po całej ceremonii odbyło się wesele . Było bardzo dużo gości . Nagle na sale wparował ... Michael . Był pijany .:
-Córciu czemu mnie nie zaprosiłaś?
-Wyjdź .-krzyknęłam, lecz on nie dawał za wygraną .
-Ale córeczko ja będę się świetnie bawił.
Powtórzyłam.
-A wiesz co ? Rozstałem się z Elizabeth . I teraz jestem nieszczęśliwy .
Rzucił  się w moją stronę  .
Syriusz, Jackson i Jasper odsunęli się , a on zaczął przeklinać .Jenak szybko go usunęli z wesela. Nie mogłyśmy z Sarą uwierzyć że rozstał się z tą  wredną suką Elizabeth .
Impreza trwała bardzo długo, lecz ja cały czas myślałam o ojcu . 




poniedziałek, 27 sierpnia 2012

~Rozdział 32 ~

Sara wybaczyła mi to całe wydarzenie z urodzin. Nie moja wina, że kupili taki mocny alkohol :) Szczerze mówiąc przez następny miesiąc miałam do wina obrzydzenie . :)
Nadszedł marzec. Miałam teraz czerwone włosy z czarnymi końcówkami. Znudził mi się już mój czarny kolor . Siedziałam w domu kiedy do domu wbiegła Sara. No oczywiście Diana jej pukać nie nauczyła .
-Zgadnij kto mnie dzisiaj odwiedzi . - odrzekła z szerokim uśmiechem na twarzy .
-Hmm ... no nie wiem . Kto?
-No zgaduj !
-No nie wiem.
-No weź.
-Dobra ... Hmmm ... Michael?
-No chyba sobie jaja robisz .
-Hmmm .... może Diana .
-Ej no weź jej bym nie zaprosiła.
-Dobra nie wiem .
-Odwiedzi mnie dzisiaj ...
Serce biło mi jak młot. To pewnie będzie ktoś nie bardzo ciekawy.
-... odwiedzi mnie Alice !
Serce miło mi jeszcze mocniej co zauważyła Sara.
-Nie cieszysz się ?- zapytała rozczarowana.
-Bardzo . Po prostu nie wpadłabym na to .
-I podobno ma dla nas jakąś niespodziankę .
-Już nie mogę się doczekać . 
Wieczorem razem z Syriuszem i dziećmi pojechaliśmy do Sary. Organizowała ona taką jakby kolację .
Kiedy weszłam ujrzałam wysoką kobietę w blond włosach i również wysokiego mężczyznę o czarnych włosach . .  Była to Alice ze swoim chyba chłopakiem . Dopiero po paru sekundach uświadomiłam sobie, że Alice posiada wielki brzuch. Oczywiście nie była otyła tylko w ciąży.
-Norma !- krzyknęła i rzuciła mi się na szyje . -Jak miło cię widzieć .
-Ciebie też. Zmieniłaś się . I jesteś w ciąży.
-Tak 8 miesiąc .  Och poznaj mojego narzeczonego . Jasper poznaj moją starszą siostrę Normę. Norma poznaj mojego wybranka Jaspera .
-Miło mi . - odpowiedzieliśmy równocześnie .
-Normo może przedstawisz mi swojego partnera.- zaproponowała.
-Wy się chyba znacie . Alice oto mój narzeczony Syriusz Black.
Alice wyszczerzyła oczy.
-O tak. Znamy się . - uśmiechnęła się sztucznie. Wiedziała co się wydarzyło pamiętnego wieczoru w dormitorium.
Syriusz uśmiechną się i zapoznawał się z Jasperem . Alice poprosiła mnie abyśmy odeszły na bok.
-Wybaczyłaś mu ?
- Tak. I rozwiodłam się ze swoim mężem . 
-Dla niego?
-Tak. 
-A jak na to zareagowała Sara?
-No chyba jest szczęśliwa, że ja jestem szczęśliwa.
-Ale nie wierzę, że ona znów jest z Jacksonem. 
-Chłopczyk czy dziewczynka?
-Ale co?
-Płeć dziecka?
-Dziewczynka. Damy jej na imię Rachel . Widzę, że ty też masz niezłą gromadkę . Wszystkie Justina?
-Niestety tak. No chociaż do jednego mam wątpliwości, ale to długa historia.
Podbiegł do nas Johnny.
-Dzień dobry. - przywitał się z Alice.
-Dzień dobry. - odpowiedziała z uśmiechem.
-Nazywam się Johnny Black i mam prawie 5 lat . 
-Miło cię poznać, Johnny. Ja nazywam się Alice. Ciocia Alice.
-Miło mi - powiedział i pobiegł.
-Charakteru to on po  tobie nie ma. - odrzekła bez zastanowienia.
-Ej.! Wątpisz w moją grzeczność w dzieciństwie ?
-Tak . 
-Osz ty.
-Podobny jest do Justina ale ma twój uśmiech . 
-Uff chociaż tyle.
-Ale Nina jest bardzo do ciebie podobna. Tak samo jak ta mała ślicznotka na rękach Syriusza.
-Katy? O tak obie są do mnie podobne.
-Bierzecie z Syriuszem ślub?
-Tak. Chyba w kwietniu.
-A może zrobimy podwójny?
-To świetny pomysł. 
Opowiedziałam to wszystko Syriuszowi, który oczywiście się zgodził.
~* ~
18 kwietnia Alice urodziła piękną dziewczynkę. Uwagę przyciągały jej gęste rude włosy i wielki zielone oczy.



sobota, 25 sierpnia 2012

~Rozdział 31~

Był słoneczny luty. Organizowałam  razem z Sarą przekąski na imprezę urodzinową Niny i Normy-Sary, która miała odbyć się następnego dnia (20 LUTEGO) . Chyba nie napisałam  o Normie-Sarze . Jest to córka Jes . Dziwnym zbiegiem okoliczności, ja z Jes  urodziłyśmy 3 dzieci w tym samym dniu. Jes w grudniu urodziła synka, którego nazwała Syriusz Jr. .
Wieczorem odbyła się impreza. Dzieci robiły ją na górze, a my na dole. Rozkręciła się ona dopiero koło godziny 22 . Ja z Jessicą byłyśmy kompletnie pijane (jak zawsze) . Oczywiście nie jestem nałogową pijaczką. Upijam się tylko na imprezach, ale jestem świadoma tego co robię. Jessica była aż tak pijana, że oświadczyła się Jacksonowi miliony razy.
-Jackson jak ja cię kocham ! Wyjdź za mnie. - krzyczała.
Jackson wpatrywał się w nią zdziwionym wzrokiem, lecz zdołał się już przyzwyczaić . Całe "oświadczyny" oczywiście nagrywałam . Gdy Sara poszła sprawdzić co robią dzieci, Jessica podeszła do Jacksona i zaczęła go całować . Ten odepchną ją , a Jes upadła lekko na podłogę . A ja oczywiście krzyczałam:
-OOO Jackson ! Nie wiedziałam, że jesteś damskim bokserem ...!
-Co?
- ... a ja to wszystko mam nagrane. Chyba nie chcesz aby zobaczyło to miliony twoich fanek !
-Norma. ! Nie rób tego . 
-Hmmm. ... a co będę z tego miała . ?
-Nie wiem . A co proponujesz?
-Rozstań się z Sarą .  
Jackson zrobił idiotyczną  minę . Nie wiedziałam co gadam . Jednak Jackson wolał sławę niż Sarę.. Zadzwonił do niej i wyszedł trzaskając drzwiami.Ani on ani Sara nie pojawili się już tego wieczoru . 
Obudziłam się rano. Oczywiście ze strasznym kacem . Wszyscy jeszcze spali. Pokierowałam się w stronę kuchni szukając jakiejś wody. Kiedy odnalazłam "swoje pragnienie" podeszła do mnie Sue.
-Ciociu?
-Tak kochanie?
-Czemu mamusia płacze ?
Dopiero teraz do mnie dotarło to co się wczoraj wydarzyło, co zrobiłam i do czego doprowadziłam.
-Zaraz coś na to poradzimy. A ty idź obudź tych śpiochów oprócz Katy  i Syriuszka.
Odeszła jak zawsze z uśmiechem  na twarzy . Szybko sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam po Jacksona.
-Jackson? Kup pierścionek Sarze i ją przeproś ,. A i kup masło bo się skończyło.
Jackson wysłuchał mnie i jakieś 15 minut później wbiegł do domu i od razu pobiegł do sypialni. W tej samej chwili z salonu wyszedł Syriusz:
-Ty też masz takiego kaca jak ja ? - zapytał.
-Tak . Normalnie słyszę jak trawa rośnie.
Pocałował mnie, a w tej samej chwili pojawiły się dzieci.
-Ciociu! Nie przy dzieciach.!- krzyknęła Sue.
-Właśnie ciociu nie przy dzieciach.- zaśmiał się Syriusz. - Kto ma ochotę  na tosty?
Banda krzyknęła "Ja" a chwilę później robili już tosty. Pobiegłam na górę zajrzeć do Katy i Syriuszka. Słysząc głos Sary i Jacksona szybko wbiegłam do pokoju.
-Pójdę zobaczyć czy dzieci śpią. - powiedziała Sara, a chwile później drzwi pokoju Veronicy się otworzyły.
-Hej Saro.
-Hej. Wiesz co ? Jackson mnie przeprosił . Złamał obietnice.
-Tak ci powiedział? To ja tracę 80 gr na telefonie dzwoniąc do niego, a on sobie to przypisuje . Miał kupić masło i co?
-Zaniósł na dół.
-A tak w ogóle to ja byłam pijana.
-Nic nowego . 
Spiorunowałam ją wzrokiem. 
-Ej ! Jak tak bardzo chcesz mieć syna to przewiń Syriuszka .
-A co Jes robi?
-Trzeźwieje.
Zeszłyśmy na dół .

piątek, 24 sierpnia 2012

~Rozdział 30~

Kate miała już miesiąc. Była bardzo spokojnym i grzecznym dzieckiem (po mamusi :P) .Jedyną osobą, która tego tego nie zauważała była Nina. Twierdziła, że jej nowo narodzona siostrzyczka to wcielenie zła. Stała się bardzo zazdrosna. 
-Ona znowu płaczę .! - krzyknęła pewnego dnia.
-Przecież wiesz, że jest jeszcze malutka.
-Mnie to nie interesuje . Ona zatruwa mi życie . 
Nina chociaż miała zaledwie 3 lata, ale potrafiła gadać takie teksty . 
 -Ja nie chcę jej widzieć w moim domu. !
-Po pierwsze to nie jest tylko twój dom, a po drugie będziesz musiała z nią wytrzymać jeszcze około 15 lat.
-No chyba, że coś jej się stanie.
-Nina! Nie myśl o kolejnym zawładnięciu światem. Oglądasz brutalne bajki.
-Bajki są święte . 
-No chyba, że popsuje się telewizor.
-Nie ! Nie zrobisz tego. Odkąd związałaś się z tym Syriuszem to się strasznie zmieniłaś.
-Nina mówiłam ci jak masz mówić do Syriusza. On jest dla ciebie jak ojciec. 
-Jeszcze nie jesteś jego żoną, to on nie jest moim OJCEM! 
Pisknęła i pobiegła do pokoju,.
-Co się stało? - zapytał Syriusz.
-Pokłóciłam się z Niną.
-Znowu chce zawładnąć światem ?
-Tak. 
-Pogadam z nią.
-Ty?
-Tak ja.Zobaczymy może podziała na niej mój urok osobisty. - uśmiechnął się i ruszył bojowym krokiem w stronę jej pokoju.
Dziesięć minut później oboje wyszli z pokoju . Nina podeszła do mnie i powiedziała .:
-Przepraszam cię mamusiu . Nie gniewasz się?
-Nie kochanie. Dobrze idź już spać.
-Dobranoc mamo, dobranoc Syriu ... tato.
Pobiegła do pokoju.
-Nie no to było dziwne . Co ty zrobiłeś mojej córce.
-No nic . Najpierw dostałem gumową kaczuszką, ale później poszło już łatwo.
-Co jej powiedziałeś?
-No tego to ci nie mogę powiedzieć .
-Czemu?
-No bo to taka nasza tajemnica.
~*~
Minęły 2 dni. I odbył się mój koncert. Pod koniec niego na scenę wyszedł Syriusz uklęknął i zapytał:
-Wyjdziesz za mnie ?
Boże co za palant . Żeby robić to na scenie.
-Tak.
Pocałowaliśmy się, a następnego dnia na okładkach różnych gazet widniało nasze zdjęcie . Dziennikarze nie dawali nam spokoju. Ciągle pytali " Kiedy ślub?" "Będzie cywilny czy kościelny?" , albo nawet "Zostawi pani Pana Jacksona ! ? " To było męczące . Lecz ja się tym nie przejmowałam . Żyłam myślą, że niedługo będę żoną Syriusza Blacka. 

czwartek, 23 sierpnia 2012

~Rozdział 29~

Byłam z Syriuszem już 2 miesiące. Zamieszkałam z nim. Dzieci dobrze go zaakceptowały. Jednak były wyjątki. Nina nie lubiła go. Stwierdziła, że tata był lepszy . Nie wiem czy mówiła to na poważnie czy po prostu bała się Justina . Johnny był bardzo miły dla Syriusza. Na początku mówił do niego Pan potem Syriusz , wujek i dopiero po niecałych 2 miesiącach powiedział do niego tato . Syriusz bardzo był zdziwiony jego zachowaniem lecz i on zaczął do niego mówić synku . 
Była środa. Tego dnia jak codziennie poszłam na próbę zespołu. Wszyscy jakoś dziwnie się zachowywali. Will, Percy i Jackson byli jakby źli.
-Co się stało? - zapytałam Percy' ego, który siedział w garderobie. 
-Wiesz co mój mądry braciszek wymyślił. ?
-Co?
-Chce przyjąć do zespołu tą Christine Trappy . 
Christina Trappy to baba, która nagrała piosenkę z Willem . Nie byliśmy tym zadowoleni, ponieważ ona była naszym wrogiem od początku kariery .
-Nie on nie może ! - krzyknęłam .
-Jego nie obchodzi nasze zdanie. 
-Jak ona będzie w naszym zespole to ja odchodzę . 
Pobiegłam do Willa  aby to wszystko wytłumaczyć.
-To prawda?- zapytałam.
-Co?
-Że przyjmiesz tą sukę do zespołu.
-Tak. 
-Ja się nie zgadzam.
-Ale ona naprawdę jest dobra.
-Ta. Albo ona albo ja.
-Nie dawaj mi takiego wyboru. Przecież wiesz, że nasz zespół ma o wiele mało fanów niż kiedyś.Może on by to zmieniła.
-Jesteś egoistą .
-Ja egoistą. To ty się cały czas denerwujesz i się na mnie wydzierasz.
-No bo tobie zawsze wszystko nie pasuje.
-No jak się nie staracie.
-A ty niby się tak starasz.
-No bardziej od was. Mam dość. Odchodzę . 
-No odchodź . 
Wyszedł. Will strasznie się zmienił. Nigdy tak się nie zachowywał . 
-Odszedł. - powiedziałam do Jacksona.
-Jak on tak nas zostawić.
-Jest po prostu zabujanym w sobie egoistą .
-Jak Kate z nim wytrzymuje.
-Może w domu jest normalniejszy.
Po próbie wróciłam do domu. Opowiedziałam o wszystkim Syriuszowi. Stwierdził, że Will za bardzo chce być słanym . Miał racje.  Nadszedł grudzień i urodziłam małą dziewczynkę Katherine . Willowi nie wybaczyłam .  Odszedł z zespołu chyba na zawsze.

wtorek, 14 sierpnia 2012

~Rozdział 28~

Ostrzegam, że od teraz rozdziały nie będą się zgadzać z treścią książki "Harry Potter" . 




Nadszedł kwiecień. Przez te kilka miesięcy nic się nie zdarzyło. Nie miałam odwagi rozstać się z Justinem . Bałam się go . Lecz on cały czas wyjeżdżał, a jak wracał to powrzeszczał, powrzeszczał  i znowu wyjeżdżał . I tak mijało jego życie. 
Sarze z Jacksonem układało się znakomicie. Bardzo się kochali, a Veronica rosła na piękną dziewczynkę . Johnny miał już 4 latka. Miał piękne kręcone, złote włosy do ramion. Jego niebieskie oczy dodawały mu słodkości . Nina miała 2 latka. Posiadała średnie , czarne włosy i zielone oczy.
Jes też nie układało się małżeństwo. Tylko Sara z naszej trójki miała szczęście do facetów. 
Był czwartek. Siedziałam w domu razem z Sarą. Wybierałyśmy kreacje na koncert, który miał się odbyć się następnego dnia.Nagle ktoś zapukał do drzwi .Do domu wleciała sowa. Przyniosła mi list. Szybko obdarłam opakowanie po czym przeczytałam:

Kochana Normo !

Mam nadzieje, że mnie jeszcze pamiętasz . Na pewno jesteś na mnie zła, za to co zrobiłem .
Sądzę, że powinniśmy się pogodzić. Zostać przyjaciółmi . Nie wymagam nic więcej .
Wiedz, że zawsze cię kochałem i będę cię kochać . Wiem, już nam nie wyjdzie. I tak masz męża i dzieci. Przyjaźń to jedyna szansa . Wiem gadam jak pogięty . Będę jutro na twym koncercie. Możemy się spotkać. 
                                                                                                                          Twój na zawsze S.B.
PS. odnalazłem cię dzięki gazecie.


S.B. nic mi nie mówiło. Przynajmniej sobie nie przypominałam.
-Saro . ? Przypomina ci coś inicjały S.B.?
-Tak . A o co chodzi?
-Kto to ?
-To ...
-Saro!
-No to ... Syriusz Black.
-Syriusz?
Wszystko mi się przypomniało. Jak mogłam nie skojarzyć . Bałam się tego spotkania. 
Minął dzień . Przygotowywałam się do koncertu . 
-Nie ja nie mogę . - zwróciłam się do Sary.
-Musisz wystąpić.
-Nie chodzi mi o to. Chodzi o spotkanie a nim.
-Dasz radę. Musicie sobie wszytko wyjaśnić. Wyjaśnić co się wtedy wydarzyło.
Popatrzyłam na nią pytającym wzrokiem.
-To ... ja poszukam Jacksona. 
Na koncercie było wspaniale . Po zaśpiewaniu wszystkich piosenek poszłam do swojej przyczepy. Akurat poprawiałam makijaż , kiedy ktoś zapukał. Nawet się nie odwracając powiedziałam :
-Proszę.
Ktoś wszedł. Usłyszałam głos:
-Cześć.
Zamarłam. Ten głos był znajomy. Odwróciłam. Koło drzwi stał wysoki mężczyzna z długimi włosami, brodą i wąsami. Był to Syriusz Black.
-Hej.- odpowiedziałam .
-Dostałaś list? 
-Tak . Chciałeś się ze mną spotkać.?
-Tak. Norma, ja wiem, że ty mnie nienawidzisz, ale możemy się pogodzić.
-Ja cię nienawidzę? Ja ... ja cię kocham . 
-Słucham?
Do pokoju wbiegł pijany Justin. Zobaczył Syriusza i od razu wykrzykną:
-Zdradzasz mnie ! Ty ... ! 
Rzucił się w moją stroną. Jednak Syriusz go zatrzymał.
-Odwal się !- zwrócił się do niego Justin po czym zaczęli się bić.
Dziwne uczucie kiedy ktoś się o ciebie biję .:D.
-Przestańcie!- krzyknęłam, ale oni udali, że nie słyszą.- Nie wolno mi się denerwować .
Od razu przestali.
- O co ci chodzi ? - zapytał Justin .
-Bo ja ... jestem w ciąży . 
-Z nim .?
-Nie.
-Wiem, że tak . 
-Boże Justin ty debilu. Ja się z nim widzę dopiero dzisiaj . Ono będzie twoje.
-I tak z nami koniec. 
Wyszedł . Cieszyłam się . 
-Kocham cię ! - powiedziałam bez zastanowienia  do Syriusza.
-Ja ciebie też .
Opowiedziałam to wszystko Sarze . A ona wyzwała mnie i powiedziała, że jestem głupia.
~*~
Bohaterowie: