sobota, 1 września 2012

~Rozdział 35 ~

 Był lipiec. Nawiązałam ze Stacy świetny kontakt, tak samo jak moje siostry . Nawet nasze dzieci zaczęły do niej mówić babciu . Jes nie znalazła sobie chłopaka.  Na początku Hogwartu chodziła z Jacksonem , potem chodziła z Czarnym, Jamesem i z Andym.
Jednak my z Sarą nie dałyśmy za wygraną i za wszelką cenę chciałyśmy ją z kimś zeswatać.
-A może z Jackobem ? - zapytała Sara.
-Z tym byłym Alice ?- odpowiedziałam ze zdziwieniem.
-Noo . 
-Nie no zwariowałaś .
-No to może ... 
-Ha ha ha  ... może Voldemort.
-Nawet o tym nie myśl .
-Ja tylko zasugerowałam/
Nie mogłyśmy nikogo wymyślić . Żaden facet którego znałyśmy ,  a było ich mało , nie był typu Jessiki . Ona gustowała w przystojnych czarnowłosych  i wysokich mężczyznach.
Jessica nie za bardzo chciała abym razem z Sarą szukały jej partnera. Wolała sobie sama poradzić. 


Był wtorek . Szłam na próbę, a po drodze dołączył do mnie Jackson a następnie Percy .  Doszliśmy do wielkiego budynku . Sala była wielka. Był to taki jakby teatr . Znajdowała się tam scena, a na przeciwko niej mnóstwo siedzeń . Na próby mógł przychodzić każdy. Za rogiem znajdował się mały barek do którego często chodziliśmy,.
Ćwiczyliśmy już około  godziny , kiedy na salę weszła Jessica. Wszyscy popatrzyli na nią . Była bardzo uśmiechnięta. Poszłam z Jacksonem kupić coś do picia.  Kiedy wróciliśmy postanowiliśmy przestraszyć Jes i Percy' ego .  Najpierw ja zajrzałam czy dalej tam są. To co tam zobaczyłam zatkało mnie. Jes całowała się z Percym, a on to odwzajemniał . 
-Jackson nie uwierzysz. - szepnęłam do mego szwagra, który akurat stroił gitarę.
-Co znowu?
-Jes i Percy ... całujący się . 
-Nie no muszę to zobaczyć .
Schowaliśmy się za zasłonę. Lecz chwilę później wydała nas mysz, która wybiegła spod stolika. Krzyknęliśmy i runęliśmy na ziemię z hukiem u stóp Percy' ego i mojej bliźniaczki. Oboje popatrzyli na nas ze zdziwieniem,
-Przepraszamy, że wam przeszkodziliśmy w cał ... - szturchnęłam Jacksona ,który zaczął nas kablować - Już sobie idziemy . 
Wyszliśmy, a po chwili ryknęliśmy śmiechem . 
-No nie nasza wina, że ta mysz była taka straszna.- wydusił z siebie Jackson .
-Wiesz co oni sobie o nas teraz myślą. 

Jes od tego wydarzenia chodziła z Percym . Wyglądał naprawdę na szczęśliwą .

6 komentarzy:

  1. nie musicie się już wysilać. twoja kochana siostra znalazła już sobie chłopaka :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahhaha! W końcu! Persiwal jest taki szekszi!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nareszcie Jesica jest z Percym. Fajnie.

    OdpowiedzUsuń