sobota, 15 września 2012

~Rozdział 36~

Sara odprowadzała mnie do domu . Odkąd rozwiodłam się z Justinem, on cały czas mnie prześladował . Więc nie chciałam sama wracać.
Zauważyłyśmy że ktoś wprowadza się na Grimuld Place 11 . Ta twarz od razu wkurzyła Sarę . Była to moja dawna wspaniała współlokatorka  - Penelopa Krum . Oczywiście musiała nas zauważyć . :
-Och witajcie me zacne przyjaciółki . - powiedziała,
-Odwal się, Penelopo . - powiedziała Sara.
Penelopa fochneła się i odeszła.
-Ja ją kiedyś zabiję . -stwierdziła ze złością Sara.
-A ja ci pomogę .
Pożegnałam się z nią i weszłam do domu., Od razu podbiegł do mnie Johnny.
-Hej mamusiu .
-Cześć synku .
-Tatuś jakoś się dziwnie zachowuje .
-Zaraz coś na to poradzimy.
Weszłam do pokoju. Syriusz rzeczywiście był jakiś nerwowy.
-Coś się stało?
-Ty się jeszcze pytasz co się stało? -krzykną.
-Nie krzycz na mnie i odpowiedz.
-Mam nie krzyczeć? Przepraszam, ale mam ogromne powody.
-Mamusiu co się dzieje? - zapytał Johnny.
-Nic syneczku idź na górę.
Wyszedł.
-A co ja niby  takiego robię?
-Chodzi o te narkotyki, które trzymasz w torebce.
-Słucham? Nie jestem taka durna żeby brać. Kiedyś mi się raz zdarzyło ale ja miałam wtedy 18 lat. Od tamtego czzasu nie biorę .  
-Okej. Możesz pić , palić ale nie ćpaj .
-To nie moje . Już lepiej bym zrobiła, gdybym wyszła za diabła.
-Niestety. Małżeństwo z krewnymi jest zabronione.
Oczywiście wyszłam trzaskając drzwiami . Johnny siedział przy stole w kuchni . Popatrzył w moją stronę i powiedział:
-Kocham cię.
-Ja ciebie też, syneczku.
Łzy stanęły mi w oczach .. Johnny niby był podobny do Justina, ale charakter na pewno nie miał jego. Zawsze był pomocnym dzieckiem . Nagle usłyszałam dźwięk trzaskających  drzwi. To Syriusz wyszedł. Wrócił  dopiero o 23. Jego poduszka i jakaś nędzna kołdra leżały na kanapie na dole. Postanowiłam "wywalić" go z sypialni.
Następnego dnia obudziłam się o ok. godziny 8.
Zeszłam na dół. Syriusz z Joihnnym robili śniadanie.
-Mamusiu zjesz z nami?
-Tak kochanie.
Umówiłam się z Sarą na kawę . Więc postanowiłam zabrać również Johnnego . Kiedy wchodziłam do pokoju., napotkałam Syriusza.
-Wychodzisz? - zapytał.
-No chyba tego mi nie zabronisz.Idę z Johnnym do Sary.
-Nie chcesz żeby ze mną został?
-Może i nie.
-Przy twoim rozwodzie uzyskałem prawa do niego, jak i do Niny i Katy.
-Przy moim następnym rozwodzie możesz je utracić.
-Słucham?
-Bedziemy wieczorem.
Wróciliśmy gdzieś ok. godziny 18. Akurat usypiałam Katy, która strasznie płakała, kiedy do pokoju wszedł Syriusz. Mała, która przez cały czas płakała nagle zaczęła sie śmiać .
-Możedmy porozmawiać?
-Tak, ale nioe przy dziecku.
Zeszliśmy na dół.
-O czym chciałeś porozmawiać.?
-Chciałem ... chciałem cię przeprosić.
-Och jednak zrozumiałeś że to nie było moje.,
-Jeszcze raz cię przepreaszam.
-Okej. Ale proszę cię więcej mnie nie oskarżaj ,
-Dobrze .
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Podbiegł do nas Johnny i mocno nas przytulił.`

4 komentarze:

  1. Niestety. Małżeństwo z krewnymi jest zabronione. Hahahahhahahaaha!! Niezłe! Świetny rozdział, ale mogłaś powiedzieć, że ja miałam tak samo;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Och.. na ciebie nie da się długo gniewać.

    OdpowiedzUsuń
  3. więc czyje to narkotyki? czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział szybko się godzicie ;))

    OdpowiedzUsuń