Od kilku dni Sara chodziła przygnębiona . Do nikogo się nie odzywała . Unikała wzroku Jacksona. Wszyscy już wiedzieli, że planują ślub . Lecz coś pomiędzy nimi się zwaliło . Jackson chodził czasem zły i na każde pytanie na temat Sary - nie chciał odpowiadać . Martwiłam się o nich. Tak dobrze im się układało, a nagle puf czar prysł . Chciałam a wręcz musiałam porozmawiać z Sarą.
-Sara co się dzieje ? - zapytałam któregoś dnia .
-Nic, a co ma się dziać .
-Przecież widać, że się unikacie.
-Wcale nie.
-Sarito Johnson , w przyszłości Ward . Proszę powiedz mi.
-Pokłóciliśmy się.
-O co ?
Sara popatrzyła mi się w oczy po czym spuściła głowę i odrzekła :
-Ja ... jestem w ciąży .
Nie ! Wszystko tylko nie ciąża . I to jeszcze z Colem . Ja jej czasem nie rozumiałam .
-Ale ... jak to ? Pokłóciłaś się z Jacksonem, ale o co ?
-No bo ... to nie jest dziecko Cola... tylko jego .
Nagle wszystko mi się powywracało . Jackson ? Dziecko? . Nie mogłam w to uwierzyć.
- ... a on sądzi, że ono jest Cola . Ja jestem pewna, że nie .- ciągnęła Sara.
I wszystko zaczęło się układać w całość. Jackson nie chciał mi powiedzieć co "robili" w hotelu, ponieważ się z nią przespał .
-Nie martw się . Porozmawiał z nim.
-Dziękuje. ! - wyjąkała i rzuciła mi się na szyję .
Powędrowałam w kierunku Jacksona . '
-Ty. Jak możesz jej nie wierzyć . Ty debilu !
-Norma o co ci chodzi ?
-Jak możesz jej nie wierzyć!
-Komu?
-Sarze.
Jackson nagle zbladł :
-Powiedziała ci?
-Tak.
-To nie jest moje dziecko . - powiedział i pokierował się w stronę drzwi .
-Zawsze musisz się od wszystkiego wymigiwać . Jesteś po prostu zwykłym tchórzem .
-Ja tchórzem ? To czemu ona nie przyszła i mi tego wszystkiego nie wytłumaczyła.?
-Tłumaczyła ci, ale ty nie chciałeś słuchać.
Jackson popatrzył na mnie. W jego oczach było widać złość. Jednak po chwili złagodniała.
-Okej pogadam z nią .
-Ja tylko chcę żeby wam się ułożyło.
-Wiem i dziękuje.
Podszedł do mnie i mnie przytulił .
Parę miesięcy później Sara z Jacksonem wzięli ślub, a w Listopadzie Sara urodziła piękną córeczkę - Veronice.
- Sara i ja .
- Veronica.
Śliczne mają dzieciątko. Jak on mógł jej nie wierzyć. Wiedziałam że tak będzie.
OdpowiedzUsuńfaceci... zawsze próbują się wymigać. -.-'
OdpowiedzUsuńFajny rozdział
OdpowiedzUsuń