poniedziałek, 13 sierpnia 2012

~Rozdział 26~.

W styczniu Sara z Colem wzięli rozwód . Ha i dobrze . Sara musiała trochę odpocząć więc wyjechała do Los Angeles. Dzieci zostawiła u mnie. Należał jej się odpoczynek po tym wszystkim .
Był poniedziałek . Jakoś wytrzymywałam z Sue i Caroline. Były nawet grzeczne. Oczywiście Sue z Johnnym tworzyli małą bandę . Zawsze się bardzo się lubili. Robiłam naleśniki , kiedy do domu wbiegł Justin - jak zawsze pijany. Zaczął się coś wydzierać. Nic nowego. Ale nagle rzucił się na mnie i uderzył mnie w twarz. Upadłam na podłogę. Z nosa kapała mi krew, a oko pulsowało bólem. Zbliżył się do dzieci . Szybko wyciągnęłam różdżkę i skierowałam ku niemu . Spojrzał na mnie a na jego ohydnej twarzy pojawił się szyderczy uśmieszek .
-Co? Zabijesz mnie ?- zapytał.
-Jak będę musiała .
-No to dawaj .
-Wyjdź.
Nadal z uśmiechem pokierował się ku drzwiom .
-Zobaczysz jeszcze się doigrasz . - krzykną,wyszedł, a Caroline zaczęła płakać.
Moje oko było jasno fioletowe. O tym wydarzeniu wiedziała tylko Jes, której również nie układało się z Andym .
Minęły dwa tygodnie i zaczął się luty. Wreszcie wrócił Jackson . No i Sara. Dziwne bo wrócili w tym samym czasie . Ciągle się na siebie gapili i uśmiechali się do siebie. Postanowiłam porozmawiać z Jacksonem.
-Chciałam się ciebie coś zapytać .
-Słucham ?
-Czy łączy cię coś z moją siostrą.
-Jes ma męża.
-Mi nie chodzi o Jessice. Myślę o Sarze.
Jackson opuścił wzrok po czym wyjąkał :
-Mnie nic z nią nie łączy.
-Jackson mów prawdę.
-No ale na prawdę .
-Nie wierzę ci .
Spojrzał mi w oczy . Blizne nadal było widać.
-Co ci się stało.? - zapytał.
-Nic.
-Norma?
-Ty mi też wszystkiego nie mówisz.
-Dobra . Spotkaliśmy się w hotelu. Ktoś się pomylił i ... i dał nam wspólny pokój. Nic ci więcej nie powiem.To co ci się stało?
-Nic takiego.
-Ja ci powiedziałem . Proszę powiedz.
-Wywróciłam się .- skłamałam.
-Nie kłam. Powiedz prawdę . Justin?
-Nie . Skąd ci to przyszło do głowy . 
-Norma znam cię. Wiem, że Justin ma trudny charakter  . Możesz mi wszystko powiedzieć . 
-No on mnie ... okej uderzył mnie.
-Czemu?
-Nie wiem . Przyszedł do domu pijany i zaczął się drzeć . Potem mnie uderzył i zbliżył się do dzieci. Musiałam zareagować różdżką . - opowiedziałam mu ze łzami w oczach.
-Nie płacz. Wszystko będzie dobrze . Jesteś bezpieczna. Możesz się do mnie przeprowadzić .
-Nie . Ja nie mogę. On ... ja nie będę ci się narzucać .
-Nie będziesz się narzucać. Będziesz bezpieczniejsza. 
-Nie . Jackson nie mogę. Przykro mi. 
Otarłam oczy i ruszyłam ku Sarze. Miesiąc później okazało się , że między Sarą a Jacksonem jest coś więcej niż przyjaźń.  Zaczęli ze sobą chodzić. 
- Ja i Jackson ;D

5 komentarzy: