W
styczniu Sara z Colem wzięli rozwód . Ha i dobrze . Sara musiała trochę
odpocząć więc wyjechała do Los Angeles. Dzieci zostawiła u mnie.
Należał jej się odpoczynek po tym wszystkim .
Był
poniedziałek . Jakoś wytrzymywałam z Sue i Caroline. Były nawet
grzeczne. Oczywiście Sue z Johnnym tworzyli małą bandę . Zawsze się
bardzo się lubili. Robiłam naleśniki , kiedy do domu wbiegł Justin - jak
zawsze pijany. Zaczął się coś wydzierać. Nic nowego. Ale nagle rzucił
się na mnie i uderzył mnie w twarz. Upadłam na podłogę. Z nosa kapała mi
krew, a oko pulsowało bólem. Zbliżył się do dzieci . Szybko wyciągnęłam
różdżkę i skierowałam ku niemu . Spojrzał na mnie a na jego ohydnej
twarzy pojawił się szyderczy uśmieszek .
-Co? Zabijesz mnie ?- zapytał.
-Jak będę musiała .
-No to dawaj .
-Wyjdź.
Nadal z uśmiechem pokierował się ku drzwiom .
-Zobaczysz jeszcze się doigrasz . - krzykną,wyszedł, a Caroline zaczęła płakać.
Moje oko było jasno fioletowe. O tym wydarzeniu wiedziała tylko Jes, której również nie układało się z Andym .
Minęły
dwa tygodnie i zaczął się luty. Wreszcie wrócił Jackson . No i Sara.
Dziwne bo wrócili w tym samym czasie . Ciągle się na siebie gapili i
uśmiechali się do siebie. Postanowiłam porozmawiać z Jacksonem.
-Chciałam się ciebie coś zapytać .
-Słucham ?
-Czy łączy cię coś z moją siostrą.
-Jes ma męża.
-Mi nie chodzi o Jessice. Myślę o Sarze.
Jackson opuścił wzrok po czym wyjąkał :
-Mnie nic z nią nie łączy.
-Jackson mów prawdę.
-No ale na prawdę .
-Nie wierzę ci .
Spojrzał mi w oczy . Blizne nadal było widać.
-Co ci się stało.? - zapytał.
-Nic.
-Norma?
-Ty mi też wszystkiego nie mówisz.
-Dobra . Spotkaliśmy się w hotelu. Ktoś się pomylił i ... i dał nam wspólny pokój. Nic ci więcej nie powiem.To co ci się stało?
-Nic takiego.
-Ja ci powiedziałem . Proszę powiedz.
-Wywróciłam się .- skłamałam.
-Nie kłam. Powiedz prawdę . Justin?
-Nie . Skąd ci to przyszło do głowy .
-Norma znam cię. Wiem, że Justin ma trudny charakter . Możesz mi wszystko powiedzieć .
-No on mnie ... okej uderzył mnie.
-Czemu?
-Nie
wiem . Przyszedł do domu pijany i zaczął się drzeć . Potem mnie uderzył
i zbliżył się do dzieci. Musiałam zareagować różdżką . - opowiedziałam
mu ze łzami w oczach.
-Nie płacz. Wszystko będzie dobrze . Jesteś bezpieczna. Możesz się do mnie przeprowadzić .
-Nie . Ja nie mogę. On ... ja nie będę ci się narzucać .
-Nie będziesz się narzucać. Będziesz bezpieczniejsza.
-Nie . Jackson nie mogę. Przykro mi.
Otarłam
oczy i ruszyłam ku Sarze. Miesiąc później okazało się , że między Sarą a
Jacksonem jest coś więcej niż przyjaźń. Zaczęli ze sobą chodzić.
- Ja i Jackson ;D
Ja wiem co się stało w tym hotelu, i wiem co bedzie tego skutkiem...
OdpowiedzUsuńja też wiem :D .
UsuńNorma nie ładnie tak kłamać. Już ci załatwię miejsce w Azkabanie : P
OdpowiedzUsuńObok Syriusza ^^
UsuńFajny rozdział
OdpowiedzUsuń