-Nie martw się. - powiedziała moja przyjaciółka Emily. - Wszystko będzie dobrze.
Opowiedziałam jej wszystko co się ostatnio wydarzyło: o Diego, wypadku, dziecku, śpiączce. To wszystko mnie przerastało. Do tego Justin znikał wieczorami, a rano wracał pijany albo z kacem. Jedynym wsparciem była Jes, Sara, Emily i Samanta - przyjaciółka Sary. Jednak zapominałam o wszystkim na próbach zespołu. Chłopcy o tym wiedzieli. Wszyscy o tym wiedzieli oprócz Justina. Na próbach tak jakbym odpływała . Nagraliśmy już 2 płyty. Ja nagrałam solową płytę " Johnny Forever " . Justin uznał, że mogłam ją nazwać "Justin Forever " . Jeszcze na głowę nie upadłam.
Był wtorek. Jechałam z Jacksonem do Los Angeles. Szczerze mówiąc odkąd Diego zapadł w śpiączkę , Jackson często ze mną przebywa . Nie dziwię się mu :-). Częściej niż Justin. Jackson od naszego rozstania nie miał żadnej dziewczyny. Teraz jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. A więc jechaliśmy do Los Angeles załatwiać jakieś sprawy zespołu. Akurat przejeżdżaliśmy koło szpitala.
-Zatrzymaj się.- powiedziałam, a Jackson od razu zahamował .
-Boże ostrzegaj następnym razem. Szpital?
-Muszę kogoś zobaczyć.
-Diego?
-Tak.
-Mam z tobą wejść?
-Jak chcesz.
Jackson wszedł ze mną i pokierowaliśmy się w stronę oddziału. Na krześle siedziała kobieta- matka Diego.
-Dzień dobry.- powiedziałam.
Odwróciła się.
-O dzień dobry.
-Jak tam.,..
-Nadal tak samo. Och nie przedstawiłam się. Jestem Nina Lana.
-Miło mi. Pani już mnie zna.
-Ma pani nowego chłopaka?- zapytała patrząc na Jacksona walącego w automat z napojami.
-Nie . To mój przyjaciel z zespołu. Przywiózł mnie tu.
-Aha . Przepraszam, że pytam, ale o co chodziło z tym dzieckiem. Pani jest w ciąży?
-Tak, ale...
--Zapewne Diego uznał że to nie jego dziecko. Zawsze się od wszystkiego wymigiwał .
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Pani Nina była cały czas uśmiechnięta, chociaż jej syn leżał za ścianą nie przytomny, blisko śmierci.
Po 2 godzinach załatwiania rzeczy związanych z zespołem wróciłam do domu. Zza drzwi było słychać chichoty i śmiechy. Weszłam. Na kanapie siedział Justin z ... Emily .
-Ty ...-zaczęłam.
-Co ja ?-zapytał Justin.
Emily szybko zaczęła zakładać bluzkę i kierować się w stronę drzwi. Jednak ja jej przeszkodziłam.
-Ty debilu jeden.
-Ja?
-Tak ty. Jak mogłeś.
-Oj bo ty nic nie rozumiesz.
-Ja nie rozumiem? Ja dobrze wszystko rozumiem. Przespałeś się z moją pprzyjaciółką .
-Oj wcale, że nie.
Drzwi się otworzyły. Stał w nich Jackson, który najwidoczniej nie odjechał słysząc wrzaski.
-Co tu się dzieje?
-Co cię to obchodzi? - krzykną Justin rzucając się na niego z pięściami. Zaczęli się bić. Jackson tak mocno mu "przywalił", ze Justin się przewrócił.
I dobrze mu tak. Jackson zaproponował, żebym z nim pojechała . Zgodziłam się , ale przed tym walnęłam pięścią Emily. Buhahahaa. Spędziłam u Jacksona noc. Oczywiście spaliśmy w oddzielnych łóżkach (informacja dla detektywa Sary) .~*~
Zdjęcia postaci:
- Emily.
- Jackson .
-Johnny :D
- Andy .
- Justin
- Jes i Ja.
- Sara.
- Cole
OMJ! Piękny rozdział! Ja też już piszę, a raczej kończę. Informacja ta zaiste jest dla mnie bardzo ważna. Asz to nie dobra Emily! No normalnie...
OdpowiedzUsuńAle z tej Emily przyjaciółka! Świetne masz towarzystwo!
OdpowiedzUsuńJackson z rozpiętą koszulą! OMJ!
OdpowiedzUsuńi ten jego kaloryfer !!
Usuńno mam nadzieję że spaliście w osobnych łóżkach. Rozwalił mnie cytat: `zapytała patrząc na Jacksona walącego w automat z napojami.`. hahah nie mogę z tego xD
OdpowiedzUsuńno bo mu napój nie chciał wyjść to walił`.
UsuńSiostrzyczko twoje roździały są wciągające i najlepsze było to dla detektywa Sary :)
OdpowiedzUsuń