Spędzałam z Diego każdą wolną chwilę. Oczywiście Justin był ślepy i nic nie zauważał. I tak go nie interesowało gdzie to się podziewam . Nie chciałam zostawiać z nim Johnnego , ponieważ kiedy mały tylko zapłakał , Justin wpadał w szał, a czasem nawet zdolny był go uderzyć. Więc kiedy jechałam do LA, zabierałam synka ze sobą, albo wiozłam do Sary czy Jes . Mój kochanek nie miał nic przeciwko częstym przyjazdom Johnnego. Bardzo go polubił .
Była sobota. Jak zawsze miałam spotkać się z Diego. Kiedy czekałam na niego (miał po mnie przyjechać) , potrzedł do mnie Justin pytając:
-Co ty tu tak stoisz? Kumpli szukasz.
-Nie. Czekam na kogoś.
-Na kogo.
-Na ... na mojego menadżera . Mamy jechać do LA.
-A gdzie bachor?
-Nie mów tak o Johnnym . Jest u Sary.
-Święty spokój . Spadam. Umówiłem się z Andym .
-Pa.
Jak on mnie denerwował. Ja mu jestem tylko do zarabiania pieniędzy , aby później mógł sobie iść na piwo z kumplami. Przyjechał Diego.
-Hej. - przywitał się wysiadając z samochodu.- Coś sie stało?
-Nie nic. Jedziemy ?
-Tak.
Wsiadłam i ruszyliśmy. Przez 10 minut nikt się nie odzywał . Nagle Diego skręcił w jakąś ścieżkę, która doprowadziła na jakieś odludzie .
-Gdzie jesteśmy?
-Nie wiem.
-Jak to nie wiesz. Co my tu robimy?
-Co się stało?
-Nic. Jedźmy już.
-Nie. Dopóki nie dowiem się co się stało nie ruszę .
-Oj nic. Znowu pokłóciłam się z mężem. Jedźmy proszę .
-I tak mi później powiesz.
Ruszyliśmy. Pół godziny później dojechaliśmy na miejsce .
-Jesteś głodna?
-Nie .
-A może się czegoś napijesz ?
-Nie.Przepraszam, ale źle się czuje.
-Coś cię boli?
-Nie, ale jest mi słabo.
-Połóż się na kanapie , zaraz przyniosę ci wody.
-Diego?
-Tak?
-Zrobisz mi tatuaż?
-Ale dzisiaj?
-Tak.
-No okej.
-A ile bierzesz pieniędzy za 2 tatuaże .
-Od ciebie nic.
-Ale tak na serio.
-Nic od ciebie nie wezmę .
Troszeczkę bałam się zabiegu, ale tak bardzo chciałam mieć tatuaż . Bałam się reakcji Justina, ale co mu do tego.Wieczorem Diego wszystko przygotował i zapytał:
-Boisz się?
-Troszkę.
-Nie bój się zrobię to delikatnie .
Zaczął rysować. Wbijanie igły troszkę bolało, ale dało się wytrzymać. Diego miał taki sam tatuaż tylko, że zrobił go sobie kiedyś . Wybrałam 2 serduszka, w czym jedno miało krzyżyk .
-Jakbyśmy się rozstali i spotkali po paru latach, poznalibyśmy się po tatuażach.
-Pewnie tak.
-Diego. Muszę ci coś powiedzieć.
-Słucham?
-Bo ja ...
-No co.
-Bo ja ... jestem w ciąży.
-Co?
-Jestem w ciąży.
-Ale chyba nie myślisz, że ...
-Nie wiem...
-Nie to nie może być moje dziecko .
-Ale...
-Nie.
Wyszedł trzaskając drzwiami. Na prawdę nie wiedziałam kogo jest to dziecko. Czy Justina czy Diego. Zgasiłam światło w jego mieszkaniu, zamknęłam drzwi i zamówiłam taksówkę . Jechałam, aż nagle zadzwonił telefon.
-Dobry wieczór . Czy rozmawiam z panią Normą Smith ?
-Tak. A o co chodzi.
-Przepraszam, że tak późno dzwonię. Jestem matką Diego. On ... on miał wypadek.
-Co się stało?
-Zderzył się z tirem . Jest w ciężkim stanie. Mogłaby pani przyjechać do szpitala Cedars-Sinai Medical Center.
-Pewnie . Zaraz tam będę .
Rozkazałam taksówkarzowi pojechać do podanego szpitala. Weszłam na oddział. Na krześle siedziała zapłakana kobieta.
-Przepraszam. Pani jest matką Diego ?
-Tak . Ty zapewne jesteś Norma.
-Tak. Co się stało.
-On ,on,on ...
Chwila ciszy. Pierwsza moja myśl : umarł. Jednak za chwilę kobieta się odezwała:
-On zapadł w śpiączkę . Może nawet w niej być 5 lat.
-Boże.
-On jeszcze jak był przytomny wypowiedział twoje imię i słowo dziecko . Wiesz o co chodzi?
Łzy stanęły mi w oczach. Wybiegłam z płaczem. Szybko wsiadłam do taksówki i kazałam się odwieźć do domu. To była moja wina. Nie powinnam mu tego mówić . Jestem debilką .
smutny rozdział. ciekawi mnie czyje to dziecko. czekaam na następny! Dawaj jak najszybciej.
OdpowiedzUsuńA ja wiem czyje! Nie, nie jesteś debilką! To nie twoja wina. Rozdział świetny. A i nie ma ta jak zostawić dziecko Sarze, chociaż ona nie ma nic przeciwko temu ;))
OdpowiedzUsuńOho! Kolejne dziecko! Ciekawe czyje?
OdpowiedzUsuń