Tym razem wysilę się z rozdziałem . Minęło 5 miesięcy. Johnny był śliczny ( po mamusi) i jak zawsze bardzo grzeczny . Chwilowo mieszkaliśmy w naszym domu w Santa Monica . Ach chyba nie opisałam mojego męża . Jak już wiecie mój mąż ma na imię Justin Smith. Ma niebieskie oczy i brązowo-blond włosy. Jest bardzo przystojny. Jednak mój charakter jest zły i go zdradzałam . Widać było, że coś podejrzewa, ale chyba nie miał odwagi się zapytać.
~* ~
Siedziałam w domu oglądając wiadomości. Miałam mieć dzisiaj koncert w Los Angeles. Nagle w drzwiach stanął Justin i powiedział:
-Samochód się zepsuł.
-To go napraw .
-Teraz? Nie chce mi się .
-To czym pojadę do LA.
-Odwołaj koncert.
-Nie.- krzyknęłam i wyszłam.
Postanowiłam pojechać autostopem. Nikt się nie chciał zatrzymać , jednak po 5 minutach podjechał czarny Mercedes .Z samochodu wyszedł długo włosy mężczyzna z wąsami i brodą. Był przystojny ;D .
-Podwieźć gdzieś panią? - zapytał .
-Tak, do Los Angeles .
-Okej. Akurat tam zmierzam .
Uśmiechnął się i otworzył mi drzwi.Podziękowałam i wsiadłam. Minęło 5 minut ciszy.
-Nazywam się Norma Smith.
-Wiem.
Spod siedzenia wyciągnął pogiętą gazetę . Na okładce widniało moje zdjęcie .
-A pan jak ma na imię ?
-Nazywam się Diego Lana.
-Francuz?
-Mam korzenie angielskie, irlandzkie i francuskie. Jedziesz na swój koncert?
-Tak. Będzie on w starym Teatrze.
-Jesteś czarodziejką?
-Słucham ?
-Nie bój się . Ja też chodziłem do szkoły czarodziei . Tylko, że do Ecole Morte we Francji.
-Ja chodziłam do Hogwartu w Anglii . Skąd wiesz, że jestem czarodziejką?
-Bo z kieszeni wystaje ci różdżka.
-Spostrzegawczy jesteś.
Dojechaliśmy jakieś 30 minut później . Diego grzecznie wyszedł z samochodu i otworzył mi drzwi.
-A może przyjdziesz na mój koncert?
-Nie mam biletu.
-Przychodzisz jako gość Normy Smith.
-No nie wiem.
-No proszę . Nikogo z mojej rodziny nie ma. Ty będziesz tam jedyną osobą na widowni jaką będę znać .
-No dobra.
Koncert zaczął się o osiemnastej, a skończył o dwudziestej.
-Pięknie śpiewałaś.- powiedział Diego.
-Nie. Nie udał mi się jakoś ten koncert.
-Był świetny. Najlepszy na jakim byłem.
-Dzięki.
-Masz ochotę na kawę?
-Tak.
-To zapraszam do mojego mieszkania nie daleko stąd.
-Okej.
Zgodziłam się i pojechaliśmy . Miał duże mieszkanie.
-Czym się zajmujesz.?
-Jestem malarzem . Na boku robię też tatuaże.
-O tatuaże? Zawsze chciałam mieć tatuaż.
-Mogę Ci zrobić.
-Może kiedyś.
-A ty jesteś tylko piosenkarką ?
-Znaczy grałam w paru filmach . Ale głównie śpiewam.
-A masz chłopaka?
-Męża, ale jestem na niego zła. Mam też syna 5 miesięcznego - Johnnego.
-Ja miałem narzeczoną jakieś 7 miesięcy temu, ale uciekła ze swoją ... dziewczyną .
-Aha. Masz pecha.
-Czegoś się napijesz?
-Masz może wino.?
-Pewnie. Czerwone może być.
-Pewnie.
-Mogę również zaproponować szarlotkę . Mojej mamy.
-Chętnie się skuszę .
-Ale żeby nie było, nie jestem maminsynkiem .
-No nie wiem.
Uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił.Szarlotka była pyszna. Wstałam by pooglądać obrazy namalowane przez Diego. Nagle na podłogę spadł talerzyk i roztrzaskał się na małe kawałeczki.
-Przepraszam.- krzyknęłam. i zaczęłam zbierać małe kawałeczki.
-Nic się nie stało.
Zaczęliśmy sprzątać. W pewnej chwili nasze ręce dotknęły tego samego kawałka. Popatrzyliśmy sobie w oczy. Miał piękne miodowe oczy. Nagle nasze usta zaczęły się do siebie zbliżać co doprowadziło do pocałunku.Chyba się w nim zakochałam. Spędziłam u niego noc. Rano odwiózł mnie do domu.
-Mam nadzieje, że się jeszcze spotkamy.- zapytał.
-Pewnie. Tylko w tajemnicy. Może w sobotę.
-Okej. Kocham cię.
-Ja ciebie tez.
Pocałowałam go i weszłam do domu.
-Gdzie byłaś?- zapytał Justin.
-Nie powinno cię to interesować.
Wściekł się i wyszedł.
Oj, niegrzeczna Norma Smith! Już wiem po kim Sara ma taki charakter.
OdpowiedzUsuńOsz ty zbóju! Jak tak w ogóle można! Zaiste niegrzeczna z ciebie dziewoja!
OdpowiedzUsuńA z ciebie to jaka? Grzeczniutka to ty nie jesteś!
UsuńZaczyna się coś dziać ^^ czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuń