Była sobota. Do salonu wpadało piękne lipcowe słońce. Było południe. Dzieci były u Jessiki. Leżałam na kanapie spoglądając w sufit i od czasu do czasu zamykając oczy . Cisza i spokój panował w domu. Jednak przerwała go Sara waląca w drzwi mojego domu . Zawsze musiała zakłócać spokój . Była dziwnie zdenerwowana, chociaż lekarz zabronił jej się denerwować. Sara była w dziewiątym miesiąc ciąży . Za 2 tygodnie powinna urodzić dziewczynkę - Caroline.Wpuściłam ją do domu. Sara aż płakała i rzuciła mi się na szyję.
-Co się stało?- od razu zapytałam siostrę.
-On .... - i wpadła w jeszcze większą histerię.
-Kto? Usiądź na kanapie. Zaraz przyniosę ci szklankę wody .
Sara usiadła i wybuchła rzewnym płaczem . Po chwili przestała i zaczęła mówić.
-Czy mi czegoś brakuje, że on ...
-Ale kto ?
-Cole. On mnie zdradził.
To było do przewidzenie. Może i był przystojny i szekszi , ale z charakteru był okropny. Zawsze traktował Sarę jak jakąś służącą . Sara odkąd się z nim związała miała zabandażowaną rękę z tatuażem "Jackson" , który zrobiła sobie jak miała 15 lat. Tłumaczyła mu, że kiedyś się poparzyła i ma tam okropne blizny .
-Mogę u ciebie zostać? - zapytała spoglądając mi prosto w oczy .
- Pewnie. Dzieci będą nocować u Jes, a Justin wraca dopiero za 3 tygodnie. A z kim cię zdradził.
- Z Emmą Harrington .
Po usłyszeniu tego nazwiska pragnęłam rzucić lampką w ścianę. Emma była rodzoną siostrą Emily. Mają jeszcze siostrę Eveline, która za wszelką cenę chciała zepsuć karierę dziennikarską Jessiki . Wszystkie trzy były nieźle walnięte .
Sara była u mnie bardzo długo . Poszła się spakować, żeby przeprowadzić się z powrotem do domu . Byłam w kuchni. Robiłam obiad. Nagle z pokoju usłyszałam przeraźliwy wrzask . Szybko pobiegłam do salonu. Sara leżała na podłodze ściskając się za brzuch. Ona rodziła . Wezwałam pogotowie lecz wszystkie linie były zajęte . Sara coraz głośniej krzyczała . Postanowiłam zadzwonić do ... Jacksona, który miał do mnie przyjechać aby odebrać nową gitarę. Akurat był w pobliżu . Kiedy już przyjechał "wsadziliśmy" Sarę do samochodu i ruszyliśmy w stronę szpitala. Caroline urodziła się o 17:54 .
-Możemy wejść?- zapytałam pielęgniarki .
-Tak, ale państwo są ?
-Ja jestem jej siostrą, a to..
-Ojciec dziecka.?
-Nie. - odpowiedziałam równo z Jacksonem .
Dziewczynka była bardzo podobna do Cola, ale i tak była piękna.
- Caroline.
Piękny rozdział. Śliczna dziewczynka. :)
OdpowiedzUsuńOMJ! Naprawdę nie miałaś do kogo zadzwonić?! Miałam 16 lat jak zrobiłam sobie tatuaż! Rozdział piękny;))
OdpowiedzUsuńdługie rozdziały - Me Gusta . :D Zawalisty rozdział :)
OdpowiedzUsuńAleż ona słitaśna !!! Normo Black muszę pani przyznać iż pani piszę piękne rozdziały ;)
OdpowiedzUsuń